Parafia mateusza w Olsztynie przy ul. Popiełuszki

Święci się nie poddają – święta Teresa z Lisieux

SHARE
, / 200

     W każdym odcinku serii Święci się nie poddają możemy dostrzec upadki, próby wiary, zwątpienia ludzi, którzy stali się świętymi. Nie dziwmy się więc, że my również upadamy. Zacznijmy się jednak dziwić, kiedy nie upadamy …

    1 października w Kościele wspominamy Świętą Teresę z Lisieux, dziewicę, karmelitankę i najmłodszego Doktora Kościoła.

     Święta Teresa z Lisieux, zwana również Małą Tereską, chciała wstąpić do Karmelu w wieku 14 lat. Przełożeni i biskup nie zgodzili się jednak na tak wczesne wstąpienie dziecka do klasztoru. Święta Teresa, w upartości co do swojej decyzji, udała się więc na pielgrzymkę do Rzymu, i mimo zakazu, zwróciła się wprost do papieża, aby wyraził zgodę. Odpowiedź papieża brzmiała mniej więcej tak: „Wstąpisz, jeżeli Bóg zechce”. To, czego Bóg chciał, wypełniło się pomimo wszelkich przeciwności. Teresa wstąpiła do Karmelu w wieku 15 lat, aby tam kroczyć swoją małą drogą do świętości.

     Święta napisała w swoim dzienniku (opublikowanym jako „Dzieje duszy”) słowa: Co to szkodzi, Jezu drogi, jeżeli upadam co chwila, widzę wtedy słabość moją, a to dla mnie wielki zysk, Ty Jezu widzisz wówczas, jak słaba jestem i nic nie potrafię uczynić, a wtedy tym skłonniejszy jesteś, by nieść mnie w swoich ramionach. Tereska przyznaje również z całą prostotą, że nigdy nie udało jej się odmówić całego różańca bez roztargnienia. Nie przeszkodziło jej to w osiągnięciu świętości!

     W przytoczonym wyżej cytacie, święta Tereska od Dzieciątka Jezus wyznaje, że upadek był dla niej wielkim zyskiem. Podobnie o słabości pisał święty Paweł Apostoł w Liście do Koryntian: „Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach, z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny” (2 Kor 12, 10); „Moc bowiem w słabości się doskonali” (2 Kor 12, 9).

      Święta Tereska z Lisieux dodaje też: „Windą, która mnie uniesie do nieba są Twoje ramiona o Jezu, a do tego nie potrzebuję wzrastać, przeciwnie, powinnam zostać małą, coraz mniejszą”. Święty Jan Chrzciciel również wołał: Trzeba, by On wzrastał a ja żebym się umniejszał (J 3, 30). Jan Chrzciciel, tak przy okazji, też nie miał łatwo – przyszedł przygotować drogę Jezusowi, ochrzcił Go, dopytywał się jednak już w więzieniu, czy Jezus jest tym, którego mieli oczekiwać (patrz Łk 7, 20 – 23).

     Widzimy, że żaden ze świętych nie poddał się, mimo przeciwności. Mimo iż po ludzku często nie było już żadnych szans na powodzenie, nie załamali się, trwali w wierze… dzisiaj są świętymi. Nam bardzo często brakuje nadziei i wiary, kiedy po ludzku wszystko się sypie… a może te sytuacje są po to, by w ciszy serca móc wołać „Jezu, ratuj!” i Jemu wszystko oddać…